Jan 13 2009
Odczepcie się od adminów
Straszna rzecz dziś się stała, Gazeta.pl pocztę zaspamowała.
Ktoś tam odkrył, że po wysłaniu na ankieta@gazeta maila dostanie cała gazetowa brać forumowa. Jeden wyznał miłość Violi, drugi pozdrowił koleżankę skądśtam, cała reszta, uradowana darmowym mailingiem reklamowym z potężnym targetem wysyłała czemprędzej setki reklam swoich biznesów. No i chuj, bo ja nie o tym, jeno o komentarzach, jakie się przy takich okazjach pojawiają na sieci.
Każdy serwis internetowy – zwłaszcza taki webdwazerowy, posiada, według dzieci neostrady, “admina”. “Admin” to mityczna postać zarządzająca całością serwisu. Wiadomo o nim tyle, że rozmawia z butami, może wszystko, a jego hasło to GOD.
Gdy przelicytujesz sobie klonem aukcję, a dyżurny z Allegro wyłapie to swoim skryptem i upieprzy ci oba konta, kogo oczernisz na forum? “Admina Allegro”.
Gdy twój internetowy bank wyśle ci spama, w którym będzie link prowadzący do http://127.0.0.1/ albo coś równie głupiego, kogo obśmiejesz? “Admina *banku”.
Gdy jednej czy drugiej sierocie z działu marketingu, obsługi klienta, webmarketingu czy innej sprzedaży omsknie sie palec przy korzystaniu z dostępnych im narzędzi, o kim napiszesz posta na forum czy blogasku? O lamerskim, tak, właśnie, “adminie gazety”.
Newsflash: admini – ci prawdziwi – psują najrzadziej. Uprasza się o niepsucie nam reputacji. Dziękuję.












Oczywiście za jakieś 10 lat będzie tu gęsto od zabudowy – dlatego warto cieszyć się zielenią, póki jest. Rosną więc sobie drzewa orzechowe z owocami budzącymi różne skojarzenia (R. zapragnął naleweczki, ja zgoła czego innego).
Wychodzimy zza węgła, a tam KUŃ! Całkiem prawdziwy.
A po chwili, po drugiej stronie drogi, drugi.
I róże. Dużo i ładne.
Gdy już zdążyliśmy zgłodnieć, wyrosła przed nami knajpa
Ledwo toczyliśmy się do domu. Przy pierwszym domu przy naszej ulicy przywitał nas elegancki, czarno ubrany lokaj z białym krawatem.
I wróciliśmy do domu.